Klęska III Rzeszy była również klęską jej militarnego i polityczno – ideowego sojusznika – Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN)  - zarówno melnykowskiej, jak i banderowskiej. Obie frakcje pokładały nadzieję w Niemczech, zwłaszcza hitlerowskich – śmiertelnym wrogu Polski, współdziałały z nimi, licząc na ich pomoc w utworzeniu nazistowskiego państwa ukraińskiego. Obie totalnie związały się z III Rzeszą, wysługiwały się jej w eksterminacji ludności w okupowanych krajach. W wyniku klęski III Rzeszy na terenie Niemiec znalazło się ponad 250 tys. ounowskich zbrodniarzy, w tym i członków UPA. (Tadeusz Piotrowski, Ukrainian integral nationalizm, Toronto 1997). Wielu ounowców przedostało się do obu Ameryk, najwięcej do Kanady i USA. Kilka tysięcy esesmanów z dywizji Walfen – SS „Galizien” przygarnęła Wielka Brytania. Ounowscy zbrodniarze zdawali sobie sprawę, że w okupowanych przez hitlerowców krajach dokonali wespół z nimi potwornych zbrodni na cywilnej ludności polskiej, żydowskiej, rosyjskiej, czeskiej. Trwali tam, na Zachodzie, w lęku i niepewności o swoje dalsze losy, obawiając się, że rządy wielu państw zażądają ich ekstradycji. Wkrótce jednak, bo po 1946 r., mogli się przekonać, że nic im nie grozi. Zaostrzające się sprzeczności między Wschodem a Zachodem sprawiły, że zbrodnie OUN – UPA wykorzystały zachodnie służby wywiadowcze, przerzucając ich po przeszkoleniu za „żelazną kurtynę” w celach szpiegowskich i dywersyjnych. Ounowcy, czując się bezkarnymi, rozpoczęli wielokierunkową działalność nad zmianą świadomości starych diaspor, wówczas jeszcze w miarę życzliwych Polakom. Wpajali swoim ziomkom załganą banderowską doktrynę nobilitującą OUN – UPA do rangi formacji narodowowyzwoleńczej, oskarżając Polaków o rzekome brutalne prześladowania Ukraińców, również po wojnie. Antypolska propaganda, uprawiana przy pomocy odczytów, prasy, literatury pozyskiwała stare diaspory ukraińskie. Na cele propagandowe ounowcy opodatkowali represyjnie całe diaspory (1000 dol. USA od pracującego), stosując wobec opornych groźby, rękoczyny, a nawet skrytobójstwa. W obawie przed wygadaniem się o popełnionych podczas okupacji zbrodniach, zakazali kontaktowania się z Polakami. Metody indoktrynacji dały efekty: „zdyscyplinowały” i podporządkowały banderowskim prowodyrom diaspory, zamieniając je w swoiste getta, zwłaszcza w stosunku do polskiej emigracji. W latach 90 ounowska propaganda i rygory ideowo – obyczajowe OUN upowszechniła na Zachodniej Ukrainie i mniejszości ukraińskiej w Polsce, silnie związanej z OUN – UPA. Celem ujednolicenia i zintensyfikowania banderowskiej indoktrynacji OUN przyjęła 22 czerwca 1990 r. skandaliczną uchwałę o silnej, antypolskiej wymowie. Uchwała kategorycznie poucza i nakazuje wszystkim Ukraińcom, np.: Mordy, którym zaprzeczyć nie można, były dziełem sowieckiej partyzantki lub licznych band, z którymi UPA nie miała nic wspólnego; pomniejszanie roli wyzwoleńczej UPA w skali europejskiej jest niedopuszczalne. (…) Przede wszystkim należy narzucać Polakom nasz punkt widzenia na historię i na stosunki ukraińsko – polskie. ( W. Poliszczuk, Gorzka prawda, Toronto 1995, s. 372 i nast.). dyrektywy te, jak i kilkadziesiąt innych tej uchwały, są obsesyjnie realizowane na Ukrainie również przy pomocy dekretów prezydenta W. Juszczenki. OUN – UPA stała się tam obiektem obłędnego wprost kultu, mimo że dokonała potwornego ludobójstwa, przewyższającego okrucieństwem wszystkie zbrodnie II wojny światowej. Jest to jedyny przypadek takiego potraktowania zbrodni przeciwko ludzkości i jej sprawców w powojennej Europie. W wyniku różnych nacisków, gróźb i interwencji z zewnątrz udało się ounowcom narzucić polskim elitom opaczną, bałamutną poprawność polityczną, która – zgodnie z uchwałą OUN – położyła tabu naprawdę historyczną o zbrodniach banderowskich nazistów i na tragiczne losy ludności polskiej Kresów Południowo – Wschodnich II RP. Nachalna ounowska propaganda przeniknęła do naszych encyklopedii, podręczników i programów nauczania historii oraz innych wydawnictw, zawładnęła większością mediów, zniekształcając historię polsko – ukraińskich stosunków. A wszystko to dzieje się przy milczeniu polskich historyków, a nieraz także przy ich czynnym udziale. Zwycięstwu propagandy OUN sprzyja nieznajomość wśród elit tamtych tragicznych wydarzeń, odziedziczona po PRL. Na straży w istocie bałamutnej poprawności politycznej, ale tylko w odniesieniu do zbrodni OUN – UPA, stanęli liczni działacze państwowi, samorządowi, pracownicy naukowi, parlamentarzyści i – niestety – hierarchowie kościelni. Żenujących przykładów niewolniczego posłuszeństwa tej niewydarzonej poprawności politycznej zebrałoby się już na grube tomisko. Wymienię niektóre w największym skrócie. W wyniku ounowskich nacisków i machinacji Senat potępił akcję ‘Wisła”, która (nota bene) położyła kres kilkuletniej depolonizacji kilku województw. Wielu senatorów liczyło zapewne, że parlament Ukrainy, odwzajemniając się, potępi ludobójstwo ludności polskiej dokonane przez OUN – UPA. Niestety, przeliczyli się. Ounowcy samowolnie, bez zezwolenia władz polskich, jak ostatnio w Komańczy, postawili w Polsce dla oprawców OUN – UPA ponad 60 pomników, najczęściej w miejscowościach, w których formacja ta kontynuowała już po wojnie krwawą depolonizację, mordując ludność i paląc jej zabudowania. Poprawność polityczna wiąże władzom ręce wobec ounowskiej samowoli. Ale ounowcy, wysługując się polskimi mediami, np. „Gazetą Wyborczą”, hałaśliwie i zjadliwie oprotestowują niemal każdy pomnik ofiar OUN – UPA, zwłaszcza planowany pomnik w Warszawie – stolicy pomordowanych. Niejaki Bohdan Czerwak w „ Nacjonalnej Trybunie” z 1 IV 2007 r. grozi Polakom wojną (!), jeżeli taki pomnik powstanie. Jest to kliniczny przykład schizofrenicznej, agresywnej, rezuńskiej mentalności, którą nasza nader powściągliwa poprawność polityczna rozzuchwala. Na, życzenie, nie do odrzucenia, prezydenta W. Juszczenki Sejm, kierując się poprawnością polityczną, uczcił pamięć Ofiar Wielkiego Głodu na Ukrainie, ale i ta poprawność stanęła na przeszkodzie, by uczcić godnie pamięć ok. 200 tys. rodaków, bestialsko pomordowanych przez OUN – UPA. Na taki patriotyczny akt widocznie nie wyrażają zgody ounowcy, bo potwierdzałby on oficjalnie zbrodniczość gloryfikowanej UPA, zwłaszcza na Zachodniej Ukrainie i przez samego W. Juszczenkę. W kolejną 65. rocznicę masakry ludności polskiej Sejm zlekceważył i odrzucił prośbę Kresowian, wspartą życzliwie przez PSL i samego wicemarszałka Jarosława Kalinowskiego, o godne i należne uczczenie pamięci ofiar najokrutniejszego ludobójstwa. Jego wymierający świadkowie, nie tracąc nadziei, liczyli, że według zapewnień Marszałka Bronisława Komorowskiego Sejm uczci pamięć 17 września, jako że za ludobójstwo dokonane przez OUN – UPA, winę ponosi Związek Radziecki (!). Wniosek karkołomny i absolutnie fałszywy! Ale i tym razem, upokarzając miliony Kresowian, Sejm nie spełnił patriotycznego obowiązku. Przewodnicząca Sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu Iwona Śledzińska – Katarasińska (PO), widocznie pod naciskiem OUN, zakwestionowała sens wniesionej przez PSL do Sejmu uchwały o 65. rocznicy ludobójstwa, oświadczając cynicznie, że uchwała jest już „musztardą po obiedzie” („Nasz Dziennik” z 11 IX). Kolejne zwycięstwo OUN osiągnięte polskimi „patriotycznymi” mózgami – wszystko zgodnie z jej uchwałą. Pan Prezydent RP widocznie pod naciskiem ounowskiego lobby, które ma swoje siedlisko w redakcji „Gazety Wyborczej”, zrezygnował z patronatu i udziału w obchodach 65. rocznicy eksterminacji ludności polskiej przez OUN – UPA, ale patronował, bo tak każe poprawność ounofilska, festiwalowi kultury ukraińskiej w Sopocie, zorganizowanym prowokacyjnie (12 VII) w czasie, kiedy miliony Polaków czciły bolesną pamięć swoich rodaków pomordowanych przez UPA. Festiwal zaszczycił ze swą świtą minister kultury i dziedzictwa narodowego, którego trudno spotkać na żałobnych kresowych uroczystościach. Widocznie w takiej kulturze i dziedzictwie nie ma miejsca dla pamięci pomordowanych na Kresach rodaków. Nieokreślony, zbyt ogólnikowy, chociaż bardzo ciepły był list Pana Prezydenta do byłych Wołyniaków, odczytany przez prof. Ryszarda Legutkę 11 lipca pod Pomnikiem 27 WD AK w Warszawie. Ale w liście nie wymieniono, kto kogo mordował, komu wybaczyć straszliwą zbrodnię i na jakich warunkach. List nie wyszedł poza dyrektywy uchwały OUN. Drugi list tegoż autora, również odczytany przez tę samą osobę przed pięknym Koncertem w Filharmonii Narodowej w Warszawie, koncentrował się wyłącznie na czerwonej okupacji Kresów w latach 1939 – 41. Ostatnim słowem listu było słowo „ludobójstwo”, ale – zgodnie z uchwałą OUN – bez wskazania kto go dokonał i na kim. I tym razem zadziałało ounowskie tabu. Ale uroczysty koncert przeszedł nasze oczekiwania. Oratorium Wołyńskie i inne utwory wybitnego kompozytora Krzesimira Dębskiego wykonała Orkiestra Filharmonii Narodowej i Polski Chór Kameralny z Gdańska. Na spektakl słowno – muzyczny, poświęcony rocznicy 17 września 1939 r. i eksterminacji ludności polskiej przez banderowskich nazistów, złożyły się wstrząsające wspomnienia świadków rzezi odczytane przez artystów scen warszawskich. Obie części wywarły na obecnych głębokie wrażenie, wzruszały do łez. Dramatyzmowi muzyki i słowa towarzyszyły silne, ekspresyjne efekty świetlne: projektory rzucały na scenę, ściany i sklepienie sali tysiące płonących zniczy na bezkresnych przestrzeniach, a następnie wysoko buchające płomienie. To płonął Wołyń, Małopolska Wschodnia i wschodnie powiaty Lubelszczyzny i Rzeszowszczyzny. Pamięć i wyobraźnia wydobywały z apokaliptycznej scenerii słów i muzyki płacz, krzyki i jęki mordowanych dzieci, kobiet i mężczyzn – Porośli, Janowej Doliny, Kisielina, Porycka, Ostrówek, Huty Pieniackiej, Baligrodu i tysięcy innych miejscowości Kresów Południowo – Wschodnich II RP.

Tę waszą pamięć – żywą, bolesną Wnukom przekażcie jako Wasz TESTAMENT.

(Feliks Konarski, autor Czerwonych maków).

Kompozytorowi, dyrygentowi, reżyserowi i organizatorom uroczystości należą się serdeczne podziękowania. Szkoda, że TVP nie wyemitowała choćby jej fragmentów, podobnie jak to zrobiła w przypadku festiwalu kultury ukraińskiej. Pewnie i tutaj zadziałała fatalna poprawność polityczna z ponurym TABU.

 

 

Feliks BUDZISZ

P.S.

Powyższy artykuł został opublikowany w „Panoramie Kresowej” nr.7/58/2008.

Ze względu na ważkość tematu warto go zaprezentować szerszemu gronu czytelników.


enfrdeitptrues

75. rocznica ludobójstwa

Reklama

 

Szukaj w serwisie

Statystyki

Odsłon artykułów:
2581861

Odwiedza nas 45 gości oraz 0 użytkowników.

cpr certification online
cpr certification onlinecpr certification onlinecpr certification online